Skarby, które odkryjemy w niebie

Jeśli będziemy pościć sercem, z miłości, nasz post będzie niezastąpionym czynem miłosierdzia. Prawdziwy post jest miłosierdziem. Jest jednym z najpiękniejszych czynów miłosierdzia, ponieważ jest bezinteresowny. Może nigdy nie dowiemy się na ziemi, ilu ludziom pomogliśmy. Ofiaruję mój post w intencji pojednania rodzin, by szatan nie mógł dłużej ich niszczyć. Może w Australii, w Singapurze, w Kanadzie czy w Afryce Południowej wiele małżeństw bliskich rozwodu pojedna się dzięki mojemu postowi. Dowiem się o tym dopiero w niebie. Ofiaruję mój post za młodych. Może w Nowym Jorku czy San Francisco młodzi ludzie, kuszeni homoseksualizmem, narkotykami, kradzieżami i wszelkiego rodzaju zepsuciem nie dopuszczą się zła, ale nawrócą się dzięki temu, że poszczę w ich intencji. Jeśli poszczę za chorych, może niektórzy z nich, zamiast umrzeć przeklinając, otworzą się na Boga i powiedzą „tak" Jego miłosierdziu. Wtedy gdy mój sąsiad będzie przyrządzał pyszny stek, którego smakowity zapach dolatywał będzie przez drzwi, ja wytrwam w poście o chlebie i wodzie. Tu, na ziemi nie zdajemy sobie sprawy z owoców naszego postu. Jałmużna jest czymś bardziej wymiernym. Gdy niosę babci kilo cukru, cieszy mnie jej radość. Gdy odwiedzam chorego, dobro, które czynię, podnosi mnie na duchu. Zaś post, który ofiaruję Panu, pozostaje w skarbcu Matki Bożej, wykorzystuje go Ona tak, jak chce, a ja nie widzę rezultatów mojego poświęcenia.

Gdy już będziemy w niebie, być może tysiące ludzi powiedzą nam: „Pamiętasz, pewnego piątku postanowiłeś pościć w intencji niewierzących. I chociaż przez twoje drzwi dolatywał zapach befsztyka z frytkami, wytrwałeś w postanowieniu. Wtedy właśnie, choć o tym nie wiedziałeś, przechadzałem się ulicami San Francisco i nagle zstąpił na mnie Duch Święty. Na wystawie sklepowej zobaczyłem ikonę Chrystusa i zrozumiałem, że On jest moim Zbawicielem. Odnalazłem wiarę, moje życie zostało ocalone i oto dzisiaj jestem w niebie". Ktoś inny powie nam coś podobnego. Będzie takich wielu. Może nasz post nawróci jakiegoś lekarza, który skończył studia z niezłomnym postanowieniem zrobienia majątku na aborcjach. Może nasz post sprawi, że Duch Święty objawi mu piękno i wartość ludzkiego życia, a Maryja da mu nowe serce, by przyjmował i błogosławił każde życie i stanowczo odrzucił aborcję. Dzięki temu tysiące dzieci unikną śmierci w łonach matek. A wszystko dlatego, że pomimo zapachu befsztyka wytrwałem w poście i modliłem się za niewierzących.

Tak, post o chlebie i wodzie jest czynem wielkiego miłosierdzia. Jeśli pozostaje w ukryciu, przynosi jeszcze więcej zasług. Maryja mówi: „Starajcie się na wszelkie sposoby, by wasz post pozostawał w ukryciu, by ludzie o nim nie wiedzieli". Gdy pościmy we wspólnocie czy w rodzinie, nie możemy tego czynić w ukryciu. Ale jeśli podczas pracy mamy godzinną przerwę na posiłek, nikt nie musi wiedzieć, że zamiast pójść do pobliskiej restauracji, zjedliśmy pajdę chleba. Gdy możemy zachować nasz post w ukryciu, powinniśmy tak postąpić.