Jest też bardzo ważne, by prosić o łaskę postu poprzedniego dnia wieczorem. Chcę wam się z czegoś zwierzyć. Przez siedem lat mojego pobytu w Medjugoriu nie mogłam pościć po prostu dlatego, że gdy byłam młoda, chorowałam. Należałam więc do „klubu słabowitych". Na piętnaście osób z naszej wspólnoty byłyśmy dwie w takiej sytuacji. Jadłyśmy wtedy, gdy inni pościli. Nie byłam z tego zbyt zadowolona, ale na próżno mówiłam do Gospy: „Zrób coś!" Nic się nie zmieniało. Pewnego dnia postanowiłam przemówić do Jej uczuć i powiedziałam: „Kochana Gospo, chcesz, bym jeździła po całym świecie i głosiła Twoje orędzia. Ale widzisz, że gdy mówię o poście, prześlizguję się po temacie. Nie chcę być obłudną. Ponieważ sama nie poszczę, nie chcę wygłaszać wielkich mów na temat postu, nie chcę mówić o tym, czym nie żyję. A więc jeśli chcesz, żebym mówiła o poście, nie pozostaje Ci nic innego, jak dać mi tę laskę. Proszę Cie o to". Zazdrościłam innym, a ponieważ Matka Boża mówiła o dobrych owocach postu, spytałam Ją: „A dla mnie nie chcesz tych owoców?" Niedługo potem spotkałam przyjaciela z Meksyku, który w Medjugoriu przeszedł niezwykłe nawrócenie i podjął wielką działalność apostolską, polegającą na rozpowszechnianiu orędzi za pośrednictwem telewizji. Rozmawiałam z nim na temat życia apostolskiego. Spytałam: „Co robisz, gdy czegoś ci brakuje?" On odpowiedział: „Matka Boża da ci wszystko, co jest ci potrzebne do apostołowania: czy będą to pieniądze, czy zdrowie, czy będą to rzeczy materialne czy dobra duchowe, czy będziesz prosiła o nie dla siebie, czy też dla innych. Maryja da ci wszystko, jeżeli będziesz wprowadzała w życie wszystkie Jej słowa". Oto owo „jeżeli", które zmieniło moje życie. Natychmiast zabłysło we mnie światełko: „Post". Wzięłam więc Matkę Bożą na stronę i powiedziałam do Niej: „Od jutra będę robiła wszystko, o co prosisz". Słowa Meksykanina wywołały natychmiastową reakcję. Oświadczyłam Maryi: „Jutro będę pościć o chlebie i wodzie. Proszę Cię, wspomóż mnie laską. Wiesz, że nie grzeszę odwagą, a więc proszę Cie o znak: żebym przez cały jutrzejszy dzień (był to piątek) w ogóle nie była głodną, żebym wcale nie miała ochoty jeść". Gospa to uczyniła. Pościłam przez cały dzień, a wieczorem byłam w bardzo dobrej formie. Był to znak, że otrzymałam łaskę postu. Trzeba żarliwie o nią prosić.