To prawda, że trudno jest pościć o chlebie, który kupuje się w naszych sklepach. Często mąka, z której się go piecze, jest uboga w wartości odżywcze. Lepiej jest jeść w czasie postu chleb bardziej pożywny, pieczony z mąki nieoczyszczonej. Na dni postu spróbujcie zaopatrzyć się w chleb pełnowartościowy, który dłużej pozostawałby w żołądku. Nasza Matka nie chce, byśmy w czasie postu byli głodni (są to przecież dni pracy). Chleb jest podstawowym pokarmem. Niektórzy pieką go sami.
To dobre pytanie. Matka Boża mówi, że trzeba pościć przez cały dzień. Ale najważniejsza jest miłość. Jeśli będziecie się modlić, wasze sumienie podpowie wam, jak Gospa chce, byście rozpoczęli post. Czasem dokonuje się to stopniowo, tak samo, jak w przypadku różańca. Maryja mówi na przykład: „Tym, którzy nigdy się nie modlili, nie narzucajcie odmawiania całego różańca. Dziś niech odmówią sercem jedno «Ojcze nasz», jutro - całym sercem jedno «Zdrowaś Maryjo», pojutrze - również całym sercem jedno «Chwała Ojcu»". Podobnie jest z postem. Jeśli od razu możecie pościć o chlebie i wodzie dwa dni w tygodniu, dzięki Bogu! Ale możecie też wchodzić w post powoli. Lepiej jest zaczynać stopniowo i nie rezygnować, niż „wystartować" za szybko i poddać się po dwóch miesiącach. Można zacząć od piątkowego obiadu, potem dodać obiad w środę, potem kolację w piątek i tak powoli zwiększać ilość postnych posiłków. Matka Boża nic nie mówi na temat godzin, mówi tylko o dwóch dniach w tygodniu. U nas dzień zaczyna się o północy i kończy o północy. Ale jeśli na przykład musicie pracować w nocy, trzeba przystosować post do rytmu waszej pracy. Często mówią mi babcie: „Właśnie w środę najczęściej przychodzą do mnie wnuki. Trudno mi pościć w tym dniu". W takim przypadku można przenieść post ze środy na wtorek. Matka Boża nie będzie miała nam tego za złe. Jeżeli post przypada w dniu świątecznym - na przykład w piątek jest uroczystość Zwiastowania - nie będziemy w tym dniu pościć. Podejmiemy post w sobotę albo w poniedziałek. Najważniejsze jest, by pościć sercem. Matka Boża prosi, byśmy podjęli stanowczą decyzję postu sercem, jako dziękczynienia za to, że przychodzi na ziemię. Wtedy nie będzie nas bolała głowa, nie będziemy mieli mdłości. Jeśli coś nam dolega, to znaczy, że jeszcze nie podjęliśmy w sercu stanowczej decyzji. Vicka często to powtarza.
Maryja nic na ten temat nie mówi. To piękne, że w swych zaleceniach jest tak trzeźwą, jesteśmy bowiem wolni. Nie można poddać się mechanizmowi kompensacji i mówić: „Ponieważ poszczę, będę jeść dużo chleba". Bądźmy trzeźwi, a Pan nam pomoże. Wybierajmy w wielkiej wolności serca. Matka Boża nie mówiła, czy można robić z chleba tosty. Niektórym tosty lepiej smakują. Gdy mówi o wodzie, nic nie wspomina o tym, czy woda ma być ciepłą czy zimną. Tutaj również kierujemy się sercem (albo też porą roku i temperaturą na dworze).
Przypominam sobie rozmowę Miriany z pewną Amerykanką. Gdy Amerykanka ta usłyszała, że trzeba pościć o chlebie i wodzie dwa dni w tygodniu, szeroko otworzyła oczy i spytała Mirianę: „Ale czy Matka Boża pozwoli mi wypić chociaż małą kawę tylko odrobinę posłodzoną po wstaniu, żebym mogła się obudzić?" Na to Miriana odpowiedziała: „Tak, ale rób to szybko, zanim Gospa wstanie!"
Opowiadam o tym, aby przybliżyć wam klimat miłości, jakiego pragnie Matka Boża. Ona nigdy nie przypiera nas do muru. Jesteśmy jak dzieci kochane przez matkę. Ta Matka pokazuje nam sposób na to, by w naszych sercach było więcej miłości i byśmy przynosili więcej owoców, abyśmy wzrastali w radości, pokoju i wolności. Post trzeba przyjąć jak prezent z nieba.