NOWY PAPIEŻ

Falszywy Prorok?

01.04.2013/20.05.2013

Jeden z rosyjskich prawosławnych starców kiedyś powiedział, że Patriarcha Pimen (1971–1990) był ostatnim PRAWOSŁAWNYM Patriarchą. To znaczy, że jego następcy Aleksy II (1990–2008) i Cyryl I już nie są Prawosławnymi de facto (będąc takowymi de juro). Na to wygląda, że podobna sytuacja czeka Stolicę Piotrową: Papież Benedykt XVI był(w oczach Bożych nadal jest) ostatnim (w Watykanie) PRAWOWIERNYM Papieżem. Owszem, zarówno konklawe, jak i nowo wybrany pontyfik są prawomocni de juro. Natomiast, de facto (głównie – w oczach Bożych, ale później – także wszystkich prawdziwych chrześcijan) tak już nie jest. Już sama abdykacja Ojca Świętego Benedykta XVI budzi wątpliwości: kanon 332 § 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego wymaga, by zrzeczenia dokonał w sposób wolny. Owszem, oświadczył, że robi to z pełną wolnością, ale jeżeli ktoś ucieka z obawy przed wilkami, to czy robi to z wolnością? (Rozpoczynając posługę Piotrową, prosił nas, wierzących: „Módlcie się za mnie, abym nie uciekał z obawy przed wilkami”.) Z pewnością wiedział, o czym mówi, tylko jakich wilków miał na myśli? Czy nie tych w owczych skórach, którzy opanowali Hierarchię i Watykan – masonerię kościelną, która, nawet jeśli nie zmusiła go do tego kroku wprost, stworzyła takie warunki, że musiał zrobić to sam, z pozoru dobrowolnie. Zresztą w jego ostatnim publicznym wystąpieniu taka aluzja też padła. Żeby nie było wątpliwości, kto w tym maczał palce, polska prokuratura w tym samym dniu zmieniła wysokość smoleńskiej brzozy z 770 na 666 cm, czyli oficjalnie ogłosiła liczbę Bestii (Ap 13:18)

A teraz ta masoneria, mając tym razem większość, wybrała sobie nowego, nareszcie swojego papieża. Zresztą ta sytuacja była przepowiedziana w Ostatnim Sekrecie z Fatimy, który nie został ujawniony. Rzecz jasna, udowodnić tego się nie da, ale i nie trzeba, bo nowy papież sam siebie ujawni. Dlatego trzeba teraz bardzo uważać, bo o ile można było bezgranicznie ufać zarównie JPII, jak i BXVI (co więcej, trzeba teraz szczególnie studiować ich dziedzictwo), o tyle nowemu papieżowi trzeba patrzeć na ręce. Już zrobił on gest, który ujawnił przed wszystkimi mającymi oczy otwarte, kim on tak naprawdę jest, a przynajmniej – kim nie jest: „To ma być szczególna zniewaga, która zostanie zadana Mojemu Świętemu Imieniu, w dążeniu do zbezczeszczenia Mnie, podczas Wielkiego Tygodnia.”Kolejnym demaskującym go krokiem stało się to, że w drodze powrotnej ze Światowych Dni Młodzieży w Brazylii nowy papież opowiedział się za integracją gejów i lesbijek w społeczeństwie. To tak jakby Minister Zdrowia zaproponował chorym zakaźnie swobodnie zarażać zdrowe społeczeństwo!

Bo, jak pisze Św. Paweł: Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! (Ga 1:8) . Odnosi się to nie tylko do całego Pisma Świętego, ale również do Tradycji i takich spraw jak aborcja, eutanazja, rozwody, kontracepcja, homoseksualizm, kapłaństwo kobiet czy in vitro. Prawdziwy Kościół Chrystusowy nigdy nie złagodzi swojego stanowiska w tych sprawach. Jeśli zaś nowy papież, mając ogrom władzy, postąpi inaczej (nawet – ex cathedra), nie będzie to oznaką jego nieomylności, tylko ujawni go jako Antypapieża. Tym bardziej kiedy skasuje Słowa Konsekracji stanie się oczywiste, że to jest zapowiadany Fałszywy Prorok.

To jasne, że część Hierarchii i Kapłanów (na Zachodzie – większa, w Polsce – mniejsza), zwłaszcza należąca do masonerii kościelnej, z radością uzna takiego „Papieża” (dokładniej – Antypapieża).Tym bardziej że dokonywać on będzie cudów, których autorami będą demony (w tym – cud pozornego powstania z martwych). Jednak wszystkie zdrowe siły – a w Polsce – po gruntownym oczyszczeniu, w tym – poprzez wiele śmierci również Biskupów i Kapłanów – potencjalnych wiernych, ale niedoszłych sług przyszłego Antychrysta – takich będzie dość sporo – muszą odpowiedzieć zdecydowane NIE takiej formalnie prawowitej władzy, jak kiedyś Apostołowie nie uznali całkiem prawowitej, ale przeciwnej Chrystusowi władzy Sanhedrynu (tym bardziej, że tym razem to będzie znów władza Sanhedrynu).

Na początku Prawdziwy Kościół znów poprowadzi Prawdziwy Papież Benedykt XVI. Natomiast, po jego męczeńskiej śmierci, wszyscy wierni Bogu, Chrystusowi, Ewangelii i Maryi Kardynałowie z całego świata (chociaż takich nie będzie dużo, ale starczy, żeby było ich nie mniej niż trzech), razem z wiernymi Biskupami, Kapłanami a nawet – wybranymi świeckimi, zwłaszcza – Widzącymi i Słyszącymi (z których będzie uzupełniona liczba tych, którzy odpadli, Hierarchów („Herezjarchów”), muszą zebrać się w Licheniu na Soborze (w czasach wielkiej schizmy zachodniej w Kościele powstała doktryna koncyliaryzmu mówiąca, że najwyższą władzę – wyższą od papieża – ma sobór, na którym może być odwołany urzędujący papież i powołany nowy) i wybrać sobie nowego – prawdziwego, wiernego Bogu, Chrystusowi, Ewangelii i Maryi i wiedzącego, co robić – Papieża. Najlepiej – od razu Żywego Płomienia (Piotr II – może i ostatni). To, że on jest na razie świecki – nie jest przeszkodą: kiedy tysiąc lat temu wybrali na Patriarcha Konstantynopolu świeckiego, to od razu wyświęcili go na diakona, na drugi dzień – na prezbitera, a na trzeci – na Biskupa, i nikt nigdy tego nie kwestionował – ani prawosławni, ani katolicy, więc mamy schemat i precedens. (W pierwszym tysiącleciu elektorami papieża byli właśnie lud i duchowieństwo, a lud zwykle wybierał duchownych nie będących jeszcze biskupami. Papieżem może zostać teoretycznie każdy ochrzczony, dorosły mężczyzna, bo konstytucja apostolska Universi Dominici Gregis mówi: „Mając natomiast przed oczami jedynie chwałę Boga i dobro Kościoła, po wezwaniu pomocy Bożej niech oddadzą swój głos na tego, kogo także poza Kolegium Kardynałów uznają za bardziej godnego od innych do owocnego i skutecznego zarządzania Kościołem powszechnym”). Tym bardziej, że uczyć go nie trzeba (to on właśnie wszystkich, w tym – Kardynałów, będzie uczył, jak reformować i uzdrowić Kościół na drodze powrotu do tradycji Ojców, faktycznie ukończy to, co rozpoczął Benedykt XVI). Szczegółów zaś biskupiego rytuału nauczyć nie trudno (tu, odwrotnie, nauczą go bardzo – nie raz nawet trochę za bardzo – doświadczeni w tym Hierarchowie). Ale dlaczego właśnie jego, skoro nikt z Biskupów go nie lubi? Odpowiedź nie jest prosta, a bardzo prosta: Taka jest Wola Boża, sprzeciwiać się zaś jej tym razem będzie śmiertelnie niebezpiecznie.

Owszem, to będzie Wielki Rozłam w Kościele. Ale tym razem – po raz pierwszy za 2000 lat – zgodny z Wolą Bożą, jak było zgodnie z Wolą Bożą ,oddzielenie pierwszych chrześcijan od żydowskiej synagogi (a przecież też kiedyś ustanowionej przez Samego Boga, ale – stanąwszej Jemu w otwartą opozycję).

Nadmieniam jeszcze raz, że tak radykalny krok będzie miał rację stanu tylko i wyłącznie wtedy, kiedy nowy papież zrobi to, co jednoznacznie zdefiniuje jego jako Fałszywego Proroka, a przede wszystkim – zniesie Najświętszą Ofiarę Ołtarza (od tego dnia można śmiało liczyć 1290 dni – ok. 3,5 lata – na jego haniebny koniec – wrzucenia żywcem do ognistego jeziora (Ap 19:20) plus ok. 1,5 mes (1335-1290=45 dni, Dn 12:11-12) do Trzech Dni Ciemności i Początku Nowej Ery.

Wybór zaś, komu pozostać wiernym – formalnie legalnej Kościelnej Władzy (faktycznie zaś – Antychrystowi i Szatanowi), czy Bogu, Chrystusowi, Ewangelii i Maryi, a więc formalnym „rozłamowcom” – zdecyduje o losie na całą wieczność (piekło czy Niebo odpowiednie).

W końcu papież też jest człowiekiem, też ma wolną wolę i może służyć komu zechce – Bogu czy diabłu i iść odpowiednio do Nieba czy do piekła. Ale my też mamy własny rozum, wolną wolę i sami mamy prawo, a nawet obowiązek decydować komu chcemy służyć i dokąd w konsekwencji trafić. Nie musimy gubić własnej duszy, tracąc zbawienie wieczne tylko dlatego, że ktoś z dużym autorytetem tego dla siebie i dla nas zażyczył, czy to Proboszcz, Biskup czy nawet papież. Bycie prawowiernym katolikiem wcale nie oznacza ślepego posłuszeństwa oślepionym pasterzom! Zdecydujmy się jak Jozue, syn Nuna: ” Ja sam i mój dom służyć chcemy Panu „ (Joz 24:15b).

Modlitwa o bezpieczeństwo dla Benedykta XVI:

O Mój Wieczny Ojcze, w imieniu Twojego kochanego Syna, Jezusa Chrystusa, i przez cierpienie, jakie znosił, aby uratować świat od grzechu, modlę się teraz o ochronę Twojego Świętego Wikariusza, papieża Benedykta, Głowy Twojego Kościoła na ziemi, i o to, aby on także mógł pomóc w ratowaniu Twoich dzieci i wszystkich wyświęconych sług od udręk szatana i wysłanników jego królestwa — upadłych aniołów, które krążą po ziemi, kradnąc dusze. O Ojcze, chroń Twojego Papieża, aby Twoje dzieci mogły być prowadzone właściwą drogą do Twojego Nowego Raju na ziemi. Amen.

Wątek historyczny i wątek Malachiasza

Źródła informacji