Bardzo się ucieszyłem, kiedy ten pomysł wreszcie został zrealizowany również w Polsce (a nie tylko w USA, UK, Szwecji, Czechach, Litwie, a nawet Rosji). Nawet POprzednia władza już była gotowa do jego realizacji. Ale chciała ona użyć niewłaściwego słowa „Gwardia” (na wzór innych krajów), zaś w Polsce to słowo musi być zarezerwowane dla jednostek elitarnych – przybocznych przyszłego Króla. Chodzi jednak nie tylko o to, żeby mieć gotowy do boju jeszcze jeden rodzaj wojsk i dobrze wyszkolonych facetów (choć i o to też). Chodzi o coś więcej. Otóż w Polsce, po zniesieniu obowiązku służby wojskowej poborowej, większość facetów w ogóle nie umie się posługiwać bronią, a co dopiero mówić o taktyce, dyscyplinie oraz poważniejszym sprzęcie bojowym. Można, oczywiście, postrzelać sobie gdzieś na strzelnicy, ale to kosztuje, i jest raczej zabawą, niż szkoleniem. Dobrze strzelać można się nauczyć tylko na prawdziwym poligonie wojskowym, mając do woli amunicję i czas. Jedni mogą się nauczyć szybciej, drudzy – dłużej, zaś niektórzy – wcale. Większość jednak potrafi przy odpowiednich warunkach.
Chodzi więc o to, żeby poprzez te jednostki WOT przeprowadzić jak najwięcej polskich facetów (chętnych do tego, oczywiście) w wieku, powiedźmy, od 16 lub 14 do 60 lat. Poligony, broń, amunicje musi zapewnić wojsko, zaś finansowanie – państwo. Będzie to trochę kosztowało, oczywiście, ale o wiele mniej, niż straty na aferach, wyłudzonych VAT, niezapłaconych podatkach itp., od których gospodarka jednak nie zbankrutowała, zaś pożytku będzie od tego zdecydowanie więcej.
Nie można, oczywiście, zmuszać do takich szkoleń, ale zachęcać można jak najbardziej. Np. żeby pracodawca musiał przyjąć z powrotem wracającego z takiego obozu pracownika. Państwo by zaś jemu płaciło za czas przebywania na obozie. Nie trzeba determinować czasu pobytu – niech każdy spędzi tam tyle czasu, ile chce, w ideale – aż dobrze opanuje broń, taktykę itp. Najlepszą zaś zachętą byłoby pozwolenie po odbytych szkoleniach na prawo posiadania nowoczesnej bojowej broni palnej i amunicji (oczywiście pod warunkiem, że dobrze nauczył posługiwać się tą bronią i wykazał się odpowiednią dyscypliną). Jeszcze lepiej, żeby taka prawdziwa broń (nawet długa automatyczna) i amunicja byłaby jemu wydawana do domu (z obowiązkiem odpowiedniego zabezpieczenia). Może bowiem bardzo się przydać podczas ewentualnej (obecne aktywnie przygotowywanej w Europie, także w Polsce) masowej rebelii islamskiej. Byłaby to wtedy jeszcze jedna z dobrze przygotowanych i uzbrojonych grup mieszkańców, która da skuteczny opór i zminimalizuje ofiary wśród ludności cywilnej (zwiększając je wśród uzbrojonych, fanatycznych i doświadczonych napastników, oczywiście). O innych dobrze uzbrojonych i wyszkolonych grupach wspominam w innych rozdziałach.
Cały czas mówiąc o broni piszę o „facetach”, ale kobiety i dziewczyny też mogą mieć w tym swój udział. Nie można ich do tego zmuszać, oczywiście, jak w Izraelu, ponieważ kobieta z samej swojej natury jest po to, aby dawać życie, a nie go odbierać. Ale prawo do obrony własnej oraz własnych dzieci (a nawet Ojczyzny) też ma, więc każda chętna może też we wszystkim tym uczestniczyć. No może przygotować dla nich lżejszą (ale tak samo skuteczną) broń czy nawet po prostu broń krótką. Ale też i nie ograniczać ich w tym, jeśli nauczą się nią dobrze posługiwać.