Plan naprawy Polski

IV.7. ZAPASY

12.06.2019

Zapasy to też kwestia bezpieczeństwa – choć  raczej gospodarczego. Ale nie tylko, ponieważ głodny tłum nawet własnych obywateli jest bardzo niebezpieczny dla siebie nawzajem i pozostałych, tym bardziej – lepiej  zabezpieczonych. Dobrze znana z Biblii historia Józefa (Rdz 41), który uratował Egipt od głodu, została potwierdzona naukowo (a dokładnie – fakt  7  urodzajnych i 7 głodnych lat – po szerokości słojów rocznych drzew z tego czasu). W każdym razie wiele państw świata już od kilku lat gromadzi zapasy samo oraz namawia do tego swoich obywateli.

Rotacja. Jednym z podstawowych problemów (oprócz finansowych i logistycznych) jest to, że wiele produktów ma ograniczony termin ważności. Ale każdy magazynier zna prosty sposób, jak sobie z tym poradzić – zawsze w pierwszej kolejności wydaje się z magazynu (lub się zużywa) towar z najkrótszym terminem ważności. Ta zasada rotacji jest możliwa do realizacji również na poziomie gospodarstwa domowego: nie używać w miarę możliwości produktów dopiero zakupionych, lecz je „magazynować”, zaś brać do użytku z „magazynu” produkt, który zakupiono wcześniej (najstarszy). Trzeba pilnować przy tym terminów ważności, oczywiście, ale za to daje to rodzinie o wiele większe bezpieczeństwo i stabilność na wypadek sytuacji kryzysowych. W dawnych czasach to w ogóle było normą u dobrych gospodarzy ze wszystkich warstw społecznych.   

Na poziomie państwowym też jest to możliwe. Najbardziej stanowczo to było realizowane w Związku Radzieckim. Tak, np. cały tegoroczny zbiór zboża nie szedł od razu na młyny i spożycie, lecz do „elewatorów”.  Do młynów zaś trafiało zboże, zebrane kilka lat wcześniej. To samo dotyczyło innych długoterminowych produktów (np. konserwy). Tak więc w razie czego (np. wojny, do której ten kraj stale i stanowczo się przygotowywał) zapasów starczyło by nawet na kilka lat dla całej ludności. Straszny zaś głód podczas słynnej  Blokady Leningradu był wywołany wcale nie tym, że w magazynach nie było wystarczających zapasów żywności – zapasy były nagromadzone w takich ilościach,  że ich starczyłoby na długi czas dla mieszańców i armii. Jednak na osobisty rozkaz Stalina zostały one jeszcze przed Blokadą masowo wywiezione w głąb Rosji, ponieważ on uważał, że Leningrad padnie, a wtedy wszystkie te zapasy wpadną w ręce Niemców (jakby bez tego im nie było co jeść, a mieszkańcy pod okupacją jeść też już nie musieli). Na szczęście wszystkiego wywieźć nie zdążyli, inaczej głód byłby jeszcze gorszy. Później zaś problemem dostarczenia żywności też nie był jej brak na nieokupowanym terytorium. Po upadku komuny ten system (magazynowania i rotacji zapasów) też uległ destrukcji, ale w ostatnich czasach został przynajmniej częściowo wznowiony. Tak że obecnie Rosja też ma dość potężne zapasy nie tylko broni i amunicji, ale również żywności. Niestety, kiedy w przyszłości taka potrzeba naprawdę zaistnieje, żywność ta nie będzie wydawana, tak, że ludzie będą umierać z głodu, mając prosto pod swymi nogami (w potężnych magazynach podziemnych) ogromne zapasy jedzenia. Ale to już inna kwestia.

Nawet broń i amunicja mają swoje terminy ważności i też potrzebują rotacji. Tak, we wspomnianym wyżej Związku Radzieckim młody żołnierz po rekrutacji do armii dostawał nowy, nasmarowany AKM (lub AK 74), który oprócz serii i numeru miał wygrawerowany rok produkcji. Ciekawostką było to, że zwykle to był akurat rok jego urodzenia.  A przecież zakłady zbrojeniowe cały czas pracowały pełną parą, ale nowa broń (i amunicja) szła do magazynów. Drugi przykład. Wiadomo, że wszystkie wojny po II WŚ (od Korei do Syrii) miały jakieś piękno brzmiące hasła (komunistyczne lub wolnościowe – zależnie od strony). Ale wszystkim było wiadomo, że chodziło również o testy nowej broni i taktyki. Po raz pierwszy chyba oficjalnie to przyznał „Putin” (odnośnie wojny w Syrii). Ale mało kto wie, że chodzi jeszcze właśnie o zużycie „starej” broni a zwłaszcza – amunicji (także bomb, pocisków itp.) Po iluś tam latach stają się one bezużyteczne i trzeba je utylizować – a to jest dość drogie i pracochłonne. Okazuje się jednak, że o wiele łatwej i taniej je zrzucić komuś na głowę (nieważne – komunistom, mudżahedinom, rebeliantom – każdemu, kogo uda się przed tym sprowokować do walki za „słuszną sprawę”).  Taką wojnę trzeba, oczywiście, najpierw zorganizować, ale z tym służby specjalne światowych mocarstw akurat świetnie sobie radzą.

Produkcja we własnym kraju w jak największej ilości niezbędnych produktów i towarów (a zwłaszcza – broni i amunicji) przynajmniej masowego użytku byłaby zawsze najlepszym rozwiązaniem, ponieważ każde – nawet duże zapasy jednak kiedyś się kończą, zaś produkcja może trwać praktycznie bez ograniczeń (przy odpowiednich zapasach lub dostawach materiałów, składników i innych niezbędnych resursów, oczywiście). I właśnie do tego trzeba dążyć i zachęcać przedsiębiorców.

Oczywiście w warunkach gospodarki rynkowej, kiedy producenci i sprzedawcy (oraz pośrednicy) kontaktują się pomiędzy sobą bezpośrednio i na bieżąco, zgromadzić odpowiednie zapasy i zorganizować ich rotację będzie nie tak prosto, jak w warunkach gospodarki państwowej (socjalistycznej lub „wolnorynkowej”, ale jednak kontrolowanej). Niemniej jednak zrobić to można (a nawet trzeba). Przede wszystkim będzie potrzebny dokładny i szczegółowy plan: co, w jakich ilościach trzeba gromadzić i w jakich warunkach przechowywać. Potem trzeba będzie zainwestować w to dość dużo państwowych (ale można też i prywatnych) środków finansowych. Dalej – wybudować w odpowiedniej ilości określone magazyny. Wreszcie – głównie na koszt państwa – zgromadzić tam odpowiednią ilość zapasów. Sprzedawców zaś i pośredników zachęcić (ale nie zmuszać) do zakupu tych produktów i towarów (oczywiście ograniczonej do niezbędnego minimum nomenklatury) właśnie z tych magazynów. Może poprzez ulgi podatkowe, mniejszy VAT itp. W każdym razie ani przedsiębiorcy, ani klienci nie powinni na tym ucierpieć poprzez podwyżkę cen czy jakieś braki lub opóźnienia w dostawach.

Nie będzie łatwo to wszystko realizować, ale się da. Trzeba  tylko znaleźć takiego mądrego i pobożnego „Józefa” do realizacji tego  i wręczyć mu kierownictwo.