Plan naprawy Polski

III.1. KONSTYTUCJA

12.06.2019

Konstytucje są dziełem czasu, toteż droga pozostawiona dla ulepszeń nigdy nie będzie za szeroka.
(Napoleon Bonaparte)

 

Na początku chciałbym zacytować poetę Zbigniewa Herberta, który mówi o Konstytucji z 1997 r.: „Przedstawiony projekt konstytucji odrzucam w całości.  Po pierwsze, ze względów… stylistycznych. A przecież będzie to lektura dla dzieci i młodzieży. Po wtóre, z punktu widzenia prawnego i merytorycznego jest to wypracowanie wręcz haniebne. Roi się w nim od mętnych sformułowań: „niektórych spraw”, „może”, mających zapewne przykryć treść i zapowiedzi zgoła groźne – system o fasadzie kapitalistycznej, którego istotę stanowi gardząca społeczeństwem oligarchia, posiadająca wszystkie kluczowe urzędy i stanowiska finansowo-polityczne.” Otóż nic dodać, nic odjąć.  Dodać tylko można, że sprawiedliwe to nie tylko wobec obecnej konstytucji, ale wobec całego współczesnego polskiego prawa, choć w całości jest ono, oczywiście, lepsze od poprzedniego – komunistycznego prawa.

Ale nawet taka, choć i nie doskonała Konstytucja, jest obowiązująca dla wszystkich. Nie ma mowy o żadnej „rewolucji”, „majdanie” lub „puczu”.  Każda bowiem rewolucja, nawet kiedy ma do istniejących ustroju i władzy słuszne pretensje, w swoim przebiegu i po swoim zwycięstwie zawsze przynosi o wiele gorsze skutki dla narodu, niż było przed tym (nie wspominając o licznych ofiarach i zniszczeniach). Jak słusznie zauważył  Bonaparte (który na tym się znał), Lud, który dopuszcza się ekscesów, jest niegodny wolności; lud prawdziwie wolny szanuje człowieka i własność. Pucze, co prawda, czasem dają o wiele lepsze rezultaty (przynajmniej strategiczne), ale w dzisiejszej Polsce dla takiego „pozytywnego” puczu i tak nie ma odpowiedniego generała, formatu Franko, Pinocheta lub nawet marszałka Piłsudskiego. Opracowany zaś przez moskiewski Instytut Badań Strategicznych plan puczu i przekazania władzy „regentowi” trzeba za wszelką cenę powstrzymać. Niebezpieczeństwo „majdanu”, na szczęście, chyba już mamy za sobą.  Niebezpieczeństwo „puczu” jednak nadal pozostaje (bo Tam, gdzie rząd jest słaby, rządzi armia - powiedział Napoleon, który znał się również na tym). Już teraz można oskarżyć o zdradę tych wojskowych, którzy są gotowi ten kremlowski plan realizować. Mam nadzieję jednak, że do tego nie dojdzie.

Docelowo zaś, oczywiście, ma być opracowana i zatwierdzona nowa konstytucja, bez wskazanych wyżej wad i z uwzględnieniem proponowanych w tym "Planie" rozwiązań (oczywiście sprecyzowanych, dopełnionych i poprawionych w razie potrzeby). Ma ona częściowo opierać się na historycznej Konstytucji 3 maja, ale uwzględniać nową rzeczywistość. Przede wszystkim będzie tam wyraźnie zapisane, że Jezus Chrystus jest Królem Polski, a Maryja – Jego ukochana Matka – Królową Polski. Już teraz jest to fakt, czemu nie utrwalić tego w sposób formalno-prawny? Dalej, że ten Niebieski Król będzie sprawował swoją realną władzę poprzez króla ziemskiego, którego On sam wskaże poprzez swoich proroków, ale zatwierdzonego przez Sejm. Właśnie „króla” – w pełnym znaczeniu tego słowa, a nie „regenta”, bo Jezus nie jest ani małoletnim, ani chorym, ani w niewoli. Regent też będzie, oczywiście, przewidziany, ale dla ewentualnego zastępstwa króla ziemskiego, a nie Niebieskiego.

Taką radykalną Konstytucję będzie musiał przyjąć Sejm, Senat oraz podpisać Prezydent. Na dzień dzisiejszy jest to, oczywiście, niemożliwe, ale zaraz po Ostrzeżeniu, kiedy wielu się nawróci i wielu zginie (akurat przeciwnicy tego planu), przejdzie to wyjątkowo szybko i łatwo. Może się wydawać, że tym samym obecna władza podpisze na samą siebie wyrok, ale wcale tak nie jest. Owszem, zmienią się formy i instytucje, natomiast konkretni ludzie – politycy, z łatwością wejdą w nowe struktury, bo mają doświadczenie i są dlatego bardzo cenni. O ile będą stronnikami tego planu, oczywiście, ale z tym akurat po Ostrzeżeniu problemu nie będzie.