Plan naprawy Polski

Gorszyciele

30.06.2019

„Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza.” Mt 18, 6-7

 

Tymi słowami z Ewangelii rozpoczyna się List EP do wiernych, odczytany w polskich kościołach w Niedzielę 26 maja 2019 roku. Wiele w nim o tym, jak pomóc pokrzywdzonym (co jest, owszem, bardzo ważne), ale prawie nic o tym, jak temu zapobiec w przyszłości. Samymi zgłoszeniami do specjalnie wyznaczonych w każdej diecezji rzeczników, problemu raczej nie da się załatwić. Przede wszystkim trzeba wyjaśnić, skąd w ogóle tacy gorszyciele w Kościele się znaleźli. Przecież tych, których do służby kapłańskiej powołał Bóg, nie interesują nawet kobiety, a cóż dopiero dzieci. Ludziom zwykłym trudno w to uwierzyć, ale tak faktycznie jest – ludzie są różni i mają różne skłonności. Ale niestety, do Kapłaństwa i „kariery kościelnej” powołuje nie tylko Bóg swoich autentycznych wyznawców (z którymi takich problemów nie może być nawet teoretycznie). Otóż jeszcze w latach 30-ch ubiegłego wieku Józef Stalin, sam dawny seminarzysta prawosławny, a więc obeznany w tym temacie, wpadł na „genialny” pomysł – skierować do seminariów (prawosławnych, katolickich, a może i uczelni protestanckich) w ZSRR i na całym świecie (a miał swoich agentów i fanów wszędzie) przekonanych „twardych” komunistów, ateistów i zboczeńców z zadaniem zostania kapłanami, później biskupami i wyżej, żeby niszczyć Kościół od wewnątrz i skutecznie odstraszać od niego ludzi, zwłaszcza – dzieci i młodzież, bo ludzi dorosłych i zahartowanych odstraszyć trudno, prawie niemożliwe. Niektórzy z tych agentów później się nawrócili, a niektórzy z nawróconych zdradzili (nawet pod przysięgą) szczegóły tego nędznego planu. Program ten (niszczenia w taki sposób Kościoła od wewnątrz) przejęła i nadal „pomyślnie” realizuje masoneria – utworzyła w tym celu nawet specjalną gałąź – tzw. „masonerię kościelną”. Trzeba uznać, że osiągnęli w tym spektakularny sukces – pozajmowali najwyższe stanowiska w Kościele (zwłaszcza na Zachodzie i w Rosji). W Polsce ten program, oprócz masonerii, realizował przez wiele lat Departament IV MSW, jedynym zadaniem którego była inwigilacja Kościoła oraz jego zwalczanie w kraju i za granicą. W ramach tego zadania, funkcjonariusze tego Departamentu wyszukiwali i kierowali do seminariów zboczeńców z zadaniem krzywdzenia dzieci. Założyli tym samym bombę, którą obecnie sami zdetonowali (bo to też wchodziło w ich długoterminowy plan, który nadal jest skrupulatnie realizowany). Muszą więc ci funkcjonariusze zostać ujawnieni i ponieść co najmniej nie mniejszą odpowiedzialność, niż ich podopieczni.

A co na to współcześni prorocy? Podejmują również ten bolesny temat – zdecydowanie potępiają zboczeńców i zapowiadają, że grozi im bardzo surowa kara – tu na ziemi i po śmierci (w najlepszym wypadku – długi i ciężki czyściec, o ile zdążą się nawrócić i pożałować swoich czynów). Ale również prorocy nie wskazują konkretnego sposobu, żeby rozwiązać ten problem. Dlaczego? No bo o rozwiązaniu mówi sam Jezus Chrystus – akurat w przytoczonym wyżej cytacie. Wynika bowiem z niego jasno i jednoznacznie, że krzywdzicieli dzieci trzeba po prostu zlikwidować. Fizycznie. Wszystkich – duchownych i świeckich. Kościół przy tym oczyści się od garstki zboczeńców, którzy tylko przyprawiają mu problemów, zaś środowisko LGBT będzie po prostu zmasakrowane (ponieważ większość pedofilów pochodzi właśnie z niego). Oczywiście trzeba będzie przy tym przywrócić karę śmierci. I co z tego? W niektórych krajach świata i stanach USA taka kara istnieje, a nawet jest wykonywana, i nic strasznego się nie dzieje. W większości zaś pozostałych krajów (także w Polsce) zupełnie legalnie wykonuje się karę śmierci na niewinnych nienarodzonych dzieciach (aborcja), a w najbardziej „postępowych” krajach – także ludziach starych i chorych (eutanazja).(1) Takie barbarzyńskie praktyki, oczywiście, muszą być zdecydowanie zabronione. Tj. po prostu musi być przywrócona normalność – karać winnych, a nie niewinnych: Bezcześcicie Mnie… zabijając dusze, które nie powinny umrzeć, a oszczędzając dusze, które nie powinny żyć … (Ez 13, 19)  Przeciwnicy kary śmierci lubią się powoływać na Biblię, a dokładnie na Przykazanie „Nie będziesz zabijał”  (Wj 20, 13Pwt 5, 17).  Wykorzystują oni przy tym fakt, że teraz mało kto czyta Biblię, a tym bardziej – dobrze ją zna.  Ale przykazanie „nie zabijaj” nosi charakter ogólny (owszem, obowiązujący) i spotyka się w Biblii oprócz Tory praktycznie tylko tam, gdzie się na to przykazanie odwołuje. Natomiast, w dalszej części Biblii jest wskazane dość wiele przypadków, gdzie wprost przypisana jest kara śmierci. Oto tylko niektóre (bo jest ich więcej): Wj 32, 27; Kpł 20, 4; Kpł 20, 16; Kpł 20, 27; Kpł 24, 17; Lb 25, 5; Lb 31, 7; Joz 10, 19; 1 Sm 15, 22 Mch 12, 23; Koh 3, 3; Jr 29, 21; Ez 9, 5; Dn 13, 62; Am 9, 4 …

W Nowym Testamencie zaś Jezus Chrystus potwierdził Dekalog razem z tym przykazaniem (Mt 19, 17-19; Mk 10, 19; Łk 18, 20) , ale również całe Prawo (Mt 5, 17; Łk 24, 44).  Złapana na gorącym uczynku jawnogrzesznica teoretycznie też podpadała pod karę śmierci, ale Jezus Chrystus jej nie potępił (J 8, 1-11).  Po pierwsze, pod taką samą karę wg Prawa podpadał również facet, który z nią był, dlaczego więc go nie przyprowadzono? Już z tego jednego faktu widać było przewrotność tych „sędziów”. Po drugie, taka kobieta sama mogła być raczej ofiarą (przynajmniej na początku swojej „kariery”). Zupełnie inna sprawa – krzywdziciele dzieci. W tym wypadku Jezus mówi wprost, jak muszą być potraktowani. Nawet wskazuje na formę śmierci – przez utopienie. Chodzi o to,  żeby śmierć nie była ani zbyt długa i męcząca (jak np. ukrzyżowanie), ani zbyt szybka i prawie bezbolesna (jak np. ścięcie) – żeby skazany miał czas i możliwość pożałować za swoje zbrodnie, a więc trafić nie do piekła (potępienia wiekuistego), lecz czyśćca – tj. kary też ciężkiej i długiej, ale jednak tymczasowej.

Podam może przykład z historii Rosji (lub Ukrainy, jak kto woli). Otóż Wielki Książę Kijowski Włodzimierz, do swego nawrócenia był dość brutalny i bezwzględny co do życia swoich poddanych, a tym bardziej – wrogów. Zresztą jak inni władcy w jego czasach, a nawet czasach późniejszych, także naszych. Po przyjęciu chrztu zaś  naprawdę się nawrócił (z władcami też to się zdarza) i zupełnie się przemienił i złagodniał. Postanowił więc, zupełnie jak teraz, znieść karę śmierci (no bo „nie zabijaj’). Ale nikt inny jak biskupi greccy (bo własnych wtedy jeszcze nie było) stanowczo mu tego odradzili mówiąc, że Jesteś Kniaziem i nie na próżno nosisz miecz. W odróżnieniu bowiem od współczesnych dobrze znali Biblię oraz życie i byli realistami, a nie oderwanymi od życia „humanistami”. Słusznie uważali również, że władza musi bronić ludzi normalnych i uczciwych, a nie da się tego zrobić bez karania zbrodniarzy – i właśnie o to chodzi w Biblii i każdym normalnym prawie.

Po likwidacji zaś złapanych zboczeńców reszta się przestraszy i w stronę dzieci nawet nie będzie patrzeć. Jeśli zaś ktoś z nich nie powstrzyma swoich chorych zapędów i zaryzykuje, to też zostanie stracony. Podsumujmy: żeby rozwiązać ten problem (zarówno jak każdy inny) – trzeba znać Ewangelię i żyć nią (nie mówię tu o Prawie Mojżeszowym, które od Soboru Jerozolimskiego chrześcijan nie obowiązuje –  Dz 15). Całą Ewangelią, a nie wybranymi „wygodnymi”  fragmentami. Także przytoczonym na początku, i to – dosłownie.

Znając życie, wyroków tych nawet nie trzeba będzie wykonywać. Dlaczego? Otóż przestraszeni taką perspektywą  szybko pouciekają za granicę – do bardziej „humanistycznych” i „tolerancyjnych” krajów, gdzie pewnie otrzymają „status uchodźcy” (i słusznie, bo życie ich będzie faktycznie realnie zagrożone). Nie trzeba przeszkadzać w tym ani im samym, ani organizacjom i krajom, które będą ich ratować. W takim razie kara Boża spadnie na nich (jak i na te „tolerancyjne” kraje) po prostu później. Owszem, popsuje to trochę „wizerunek” Polski w „poprawnych politycznie” mediach, ale ludzie normalni raczej to zrozumieją -  tak samo, jak to ma miejsce w sprawie przyjmowania muzułmańskich „uchodźców” (a raczej – najeźdźców). Co prawda, pogorszy to jeszcze sytuację dzieci w tych krajach (gdzie i tak są systematycznie deprawowane), ale za to Polskie dzieci będą bezpieczne – a chodzi przede wszystkim o naprawę Polski, nie świata (przynajmniej – na razie). Dopiero kiedy Polska sama się naprawi, oczyści się i wzmocni, może pomóc w naprawie innych krajów (przykładem oraz czynem).

Usuniesz zło spośród ciebie, a reszta słysząc to, ulęknie się i nie uczyni więcej nic takiego pośród siebie. (Pwt 19, 19-20)

-------------------------------------------------------

(1) Warto tu też dodać, że praktyki stosowane obecnie przez lekarzy jak „nie leczenie” są ukrytą eutanazją.