W domu Ojca mego jest mieszkań wiele . Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.”
Mieszkań wiele jest nie tylko w niebie, ale i na cmentarzu!
Dziwne zestawienie – prawda?
Cmentarze dobrze świadczą o religijności Polaków – widać wiele pracy i pieniędzy włożonych w estetykę cmentarzy.
To nie tylko kwestie estetyczne, ale też podbudowa głęboką, podskórną wiarą, że istnieje świat niewidzialny, w którym obracają się dusze naszych przodków, które podpowiadają nam, opiekują się nami i mogą być dla nas pomostem do Boga. Niektórzy sądzą, że duch zmarłej matki, ojca, dziadka to też jest anioł stróż.
Zastanów się czy odczuwasz działanie swojego anioła stróża? Czy miałeś (miałaś) jakieś niebezpieczne zdarzenie, w którym jakaś niewidzialna siła uchroniła Cię od niebezpieczeństwa. A może często zwracasz się do Anioła Stróża o pomoc i poradę?
Idąc dalej i Ty i ja po śmierci możemy dla naszych potomków stać się aniołami stróżami.
A więc Niebo stoi przed nami otworem! W domu Ojca jest mieszkań wiele!
Bóg przez tchnienie życia zapalił w nas iskrę życia. Nasze dusze zostały zjednoczone z ciałami, aby się rozwinąć.
Widzimy, że Bóg jako stwórca jest nieustannym rozwojem – ewolucja jest faktem – organizmy rozwijały się od form prymitywnych do obecnych – doskonałych. I Bóg oczekuje od naszych dusz rozwoju.
Takie jest nasze zadanie – przeżyć życie w taki sposób, aby nasza dusza – jedyny trwały element naszego jestestwa – stała się lepsza, niż wtedy, kiedy Stwórca zaadresował ją w maleńkie dziecięce ciałko, w którym została iskrą życia i źródłem świadomości. Dzieci, mające nieskażoną duszę są szczególnie ukochane przez Pana. Dzieci są naturalne, uczuciowe, wspaniale działa u nich wyobraźnia jako pomost do absolutu.
Dopiero później zły przykład, który trafia do czystej duszy od rodziców, rówieśników, może od nauczycieli zła, może z mediów – z pełnych przemocy filmów, okrutnych gier komputerowych, agresywnej muzyki które pacyfikują duszę, otaczają ją strachem, budują skorupę nieczułości i fałszu.
Ale zajmijmy się przyszłością!
Dusza aktywna, radosna, czysta, jest źródłem ogromnego entuzjazmu, nadziei często takiej wbrew wszelkiej nauce i wiedzy.
Jeżeli uruchomiona zostanie lawina rozwoju duchowego katolickiej wspólnoty to można osiągnąć niezwykłe rezultaty.
Jezus przekazał uczniom naukę: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”
Polska i Polacy są obecnie w takiej wspaniałej sytuacji, że są narodem jednorodnym, z wiodącą mocną jeszcze i powszechnie akceptowaną religią katolicką.
Oczywiście są to hasła – jest wiele wyjątków, wiele odstępstw i wątpliwości, ale statystycznie jesteśmy wyjątkowym w skali Europy społeczeństwem i w tym nasza siła. Ta siła musi wygrać ze sztucznymi podziałami – a dlaczego? Musimy wzmocnić ducha, który uśpiony drzemie w naszym wielkim narodzie.
Przecież przez kilka stuleci Polska i Polacy byli wzorem dla większości cywilizowanych społeczeństw.
Teraz w obliczu powszechnego skłócenia, złości, potwarzy, zniechęcenia wydaje się to niemożliwe, ale duch narodu – duch Jagiellonów, duch rycerzy, husarzy, powstańców, piłsudczyków, bohaterów wojen światowych, ale też kobiet stojących w cieniu, cichutko cierpiących, czekających z nadzieją, wychowujących kolejne pokolenia – TEN DUCH niech się odrodzi – błagamy Cię o to Panie - a przez swą powszechność i zjednoczenie niech będzie wielki i silny a przez to bliski Bogu i ukochany przez Boga.
Tylko tą drogą, a nie drogą pozornego wzrostu zamożności społeczeństwa, nie drogą wzrostu gospodarczego za wszelką cenę, nie drogą upodabniania się do Ameryki lub tak zwanego Zachodu możemy się odrodzić jako społeczeństwo i jako niezależne państwo.
19 listopada 2016 odbyła się w Łagiewnikach intronizacja Jezusa na Króla Polski.
Jak na uroczystość takiej rangi była to wyjątkowo skromna uroczystość, słabo nagłośniona i pominięta przez wielu polityków, mimo, że było to konieczne i wymagane.
Ale jeśli przyjmiemy tą uroczystość, jako początek zmiany, kamyczek uruchamiający lawinę, to możemy oczekiwać, że Polacy i Polski Kościół przyjmą ten moment jako historyczny zwrot. Rodząca się powszechna nadzieja, powszechne zaufanie w Bożą pomoc i wstawiennictwo uruchomią proces wspaniałych zmian i powrót do Chwały Rzeczpospolitej.
Tak jak narodziny Dzieciątka były początkiem nowych czasów...